I




To była już druga noc z rzędu., kiedy Andy'emu śniło się to samo.
Wieczór w Dolinie Żywej Skały, chwila, w której dowiedział się, że jego erce zamienia się w bryłę lodu. Setki urywanych wspomnień płynęły przez jego podświadomość, tworząc razem jeden wielki koszmar. Zamrożony fiord, kryształ ognia, który miał otrzymać go przy życiu nieco dłużej, wyścig z czasem, dotarcie do Arendelle, otwierające się ciężkie wrota, prowadzące na dziedziniec... w tym momencie wszystko zwolniło. Jak zwykle, w najgorszym momencie. Biblioteka. Jedynym źródłem światła i ciepła było tlące się w kominku drewno. I ona. Pomiot*,   nieświadomie stworzony przez nienawiść tlącą się w sercu Króla Lodu i Śniegu. Rysy lodowej Heleny nie były miękkie i kobiece, lecz ostre. Jej lekko niebieskawa twarz, wyglądająca, jakby była zrobiona ze szkła oraz upiorny uśmiech, który z sekundy na sekundę stawał się szerszy i szerszy, aż pokazały się ostre jak u rekina zęby... Błyszczący miecz w prawej dłoni i moment, w którym potwór uniósł broń, by go zabić... Nagle wszystko zniknęło, a w szarej przestrzeni, która jeszcze bardziej przypominała nicość niż czysta czerń, niósł się echem zimny głos: "Och, Andy. Tak się składa, że nie kocha cię tu nikt."
Andrew obudził się gwałtownie i usiadł. Dotknął trzęsącą się ręką rudych kosmyków, czoła, piegowatych policzków, szyi. Wszystko było całkowicie normalne, ciepłe i ludzkie. A jednak wspomnienia sprzed roku wciąż były zbyt świeże, by opuścić jego głowę. Lodowe pazury, zaciskające się na jego sercu, ogromny ból towarzyszący zamrażaniu krwi, mięśni i kości oraz szron na oczach, który całkowicie zasłonił mu pole widzenia.
Młodzieniec wziął głęboki oddech, i próbując zapanować nad  przyspieszonym biciem serca rozejrzał się wokoło. Leżał na zielono- żółtej kołdrze, jednak pomimo kilku warstw pierzyn, dało się wyczuć pod spodem podłogę. Na około walały się poduszki, a poustawianych w korowód krzesłach wisiały koce, prześcieradła i inne elementy pościeli.
"Dlaczego...?"
- Andy?
- O Bogowie! - wrzasnął, słysząc głos, gdzieś po prawej stronie.
Odwrócił się w tym kierunku, a pierwszym, co ujrzał była para jasnych błękitnych oczu wpatrująca się w niego z uwagą. Światło księżyca, które wpadało przez szczelinę, miedzy materiałami sprawiało, że włosy jego brata przybierały białą barwę, a alabastrowa cera, zdawała się świecić w ciemności. Elias leżał kilka stóp dalej, na boku, podpierając głowę łokciem. Wtedy Andy przypomniał sobie, co właściwie tu robi. Zbudowali fort z poduszek. W końcu on sam był na tyle dziecinny, by tal długo na to nalegać. Domagał się przecież nadrobienia straconego w dzieciństwie czasu - nawet przygotował specjalną listę, w której zawarł ich ulubione zabawy i od kilkunastu tygodni, kiedy tylko jego brat miał wolną chwilę, zmuszał go do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. A budowanie fortu z poduszek figurowało na ów liście bardzo wysoko i było jedną rzeczy, którą, zaraz po grze w chowanego, musieli zrobić.
Elias, jako król, robił to nieco niechętnie, ale ostatecznie przekonany przez upierdliwość chłopaka, poprosił Kaia i Gerdę by przynieśli do sypialni wszystkie dostępne koce, kołdry poduszki oraz prześcieradła, cokolwiek. Sam Elias nigdy się do tego nie przyzna, ale oboje doskonale wiedzieli, że bitwy na poduszki nadal były jego ulubioną aktywnością fizyczną. Koniec końców dobrze się bawił. Właściwie to nie tylko on.
- Wszytko dobrze?
- Umm, tak, jest w porządku - skłamał, otulając się koleją warstwą pościeli.
Elias miał mnóstwo roboty z ostatecznym posprzątaniem bajzlu po "Wielkiej Odwilży", a 19-latek nie zamierzał dokładać mu problemów.
- Po prostu zapomniałem, że tu jesteś - dodał chowając twarz w poduchę.
Blondyn zmierzył go badawczym spojrzeniem, doskonale wiedząc, że rudzielec nie mówi mu całej prawdy.
- Zimno ci? - zapytał.
- Nie - skłamał ponownie. - Jest przeciąg, to wszystko.
- Nie prawda - odparł niebieskooki. - Chociaż, nawet, jeśli by był, to nie poczułbym tego.
No tak, ta cała odporność na zimno i zaburzenia z odczuwaniem temperatury. Przez ostatni rok Elias ubierał się przeważ nie w stroje zrobione z lodu, śniegu i szronu, co chyba dodawało mu nie tylko naturalności i uroku, ale i pewności siebie..
- Miałeś koszmar - stwierdził, przysuwając się do niego.
Zabrał mu poduszkę z rąk i rzucił nią gdzieś do tyłu.
- Jeżeli to ona cię martwi, to... zamknęliśmy ją w lochach, pamiętasz? Niedługo to wszytko dobiegnie końca, a ona zniknie z naszego życia na zawsze.
- Kiedy? - zapytał Andy, starając się nie brzmieć jak zniecierpliwiony czterolatek.
- Wkrótce - odparł blondyn kładąc mu zimne dłonie na ramionach. - Zaufaj mi, będzie dobrze. Choć nie koniecznie dla nie - mruknął jakby do siebie.
- Co masz na myśli? - zapytał rudzielec marszcząc ciemne brwi.
- Przejrzałem trochę system prawny Zjednoczonego Królestwa Wysp Południowych - odpowiedział kierując się na czworakach z powrotem na swoje poduszki. - Biorąc pod uwagę zbrodnie, których się dopuściła mogą skazać Helenę na śmierć.
- Co?! - wykrzyknął Andrew przez ściśnięte gardło. - Ja, ja wiem, że ona jest okrutną socjopatką, ale...
- Wiem, mi też nie uśmiecha się patrzeć na jej śmierć, ale decyzja w tej sprawie należy do królowej, Astrid, tak?
 - Yhm - mruknął chłopak wracając pamięcią do chwil, kiedy księżniczka opowiadała mu o swojej rodzinie.
- Chociaż nie sądzę, aby Astrid pozwoliła swojej młodszej siostrze, no wiesz... umrzeć - w głosie Eliasa słychać było nieco wahania. - Pożyjemy, zobaczymy...
Nagle głośne walenie w drzwi przerwało mu w połowie zdania.
- BĄDŹCIE CISZEJ, DO CHOLERY! PRZESTAŃCIE PLOTKOWAĆ W ŚRODKU NOCY, NIEKTÓRZY PRÓBUJĄ SPAĆ!!!
Jeśli byłby to człowiek, to z pewnością poniósłby surową karę, za wrzaski skierowane na rodzinę królewską, lecz Generał Mrożonka omijał te przepisy z racji tego, że był stworzony przy pomocy mocy Eliasa.
- Oczywiście, bałwanie, już idziemy spać! - odkrzyknął Elias kładąc się na poduszkach.
- JAK TY MNIE NAZWAŁEŚ?! - krzyknął wściekle ich rozmówca i oddalił się tupią głośno i klnąc jak szewc.
Elias i Andy wymienili rozbawione spojrzenia i zachichotali.
- ZAMKNĄĆ SIĘ!!!
Bracia jedynie przewrócili oczami i przymknęli powieki.
- Dobranoc, El - mruknął siennie Andrew.
 - Branoc...
Resztę nocy Elias śnił o różanym ogrodzie swojej matki.

Komentarze